Budma 2013 cz. 1

Prosto z mostu (a właściwie z wiaduktu)Sójka                                                                                                                                                                     Tak – tak właśnie wybierałem się do Poznania na kolejną edycję Budmy: jak sójka za morze. Pomysł, żeby tam pojechać powstał w głowie w roku 2010, więc mogę sobie pogratulować czasu realizacji.  #dramat  Jednak udało się i pojawiłem się wreszcie na owej wymarzonej imprezie branżowej. Celem nadrzędnym wyprawy na największe wydarzenie branży budowlanej w Polsce i w Europie środkowo-wschodniej, było pogłębienie wiedzy i rekonesans w zagadnieniach związanych z aktem prawnym, który jak mam nadzieje, uporządkuje w większym stopniu proces budowlany. Chodzi o Kodeks Budowlany. Ale po kolei.

Geometria w budownictwie                                                                                                                   Spośród wszystkich atrakcyjnych prelekcji i dyskusji tego dnia, wybrałem dwie, które miały poszerzyć moje dość ograniczone patrzenie na to wszystko, co dzieje się w branży. Pierwsza z tych atrakcji to Debata Architektoniczna pt. Jakość przestrzeni publicznej jako wynik działań Architekta, Inwestora i Urzędnika. Okazało się, że dyskusja głównie poruszała kwestię zaklętego kręgu, a właściwie trójkąta w procesie budowlanym, którego wierzchołki określają: Inwestor, Architekt i Urzędnik. A wszystko to w kontekście kształtowania przestrzeni publicznych. Celowo wymieniam wierzchołki w tej określonej kolejności (innej niż określili organizatorzy debaty), ponieważ wszystko zaczyna się od Inwestora, a kończy na Urzędniku, a Architekt jest tym ogniwem w łańcuchu lub – bardziej trafnie – spoiwem, bez którego ten proces byłby nie pełny. Pamiętajmy jednak, że samo spoiwo jest niczym jeśli nie ma czego spajać.

W niniejszym wpisie poruszę tylko ważniejsze – moim zdaniem – kwestie. #tldr Przepraszam też osoby z sali, które wzięły udział w dyskusji jeśli przekręciłem ich nazwiska, bo nie jest to moim zamiarem.

Inne nie poruszone w tym wpisie zagadnienia powrócą na pewno, gdyż trudno w tych kilku tysiącach znaków zdać pełną relację dyskusji, która trwała przez 3,5h.

Otwarcie                                                                                                                                                  Otwierając dyskusję Pan wiceminister Transportu, Budownictwa i Gospodarki morskiej przekazał informacje o stanie prac nad Kodeksem Budowlanym, który zastąpi kompleksowo Ustawę Prawo Budowlane. Poinformował o terminarzu, z którego wynikało, że w listopadzie 2014 Kodeks Budowlany zostanie przedstawiony w ministerstwie przez komisję kodyfikacyjną. Z kalendarza wynika i z mojej wizyty na prelekcji, która odbyła się tuż po debacie, że powstanie bubel lub w ogóle nic nie powstanie, bo wybory mogą przerwać prace nad Kodeksem.

Wiceminister wspomniał o szkodach jakie w przestrzeni publicznej wielokrotnie zawinił mechanizm wyjątku w postaci Warunków Zabudowy i Zagospodarowania Terenu (WZiZT). W późniejszej (dość burzliwej, acz bez ofiar) dyskusji powiedziano o powszechnym pomijaniu roli mieszkańców, ponieważ jak zauważyła Pani Renata Zacharezuk zapisy w WZiZT gwałcą studium uwarunkowań (o ogromnym polu eksploatacji korupcyjnej nie wspomnę: P.L.).

Rachunek sumienia i przestrzeń jako wartość wspólna                                                                             Z ust architekta, Pana Pawła Kobylańskiego mogliśmy usłyszeć swego rodzaju rachunek sumienia dotyczący architektów i o ich grzechach głównych: chciwości, pysze i lenistwie.

Pan Kobylański słusznie stwierdził, że przestrzeń to wartość wspólna, w której żyjemy, poruszamy się, pracujemy, wypoczywamy, etc. i o którą należy dbać i właściwie kształtować. Temat przestrzeni publicznej został wywołany trochę później i wręcz przypadkowo przez głos z sali (Pan Prezes Ryszard Kowalski), ponieważ większość dyskutantów skupiła się głównie na owym zaklętym trójkącie wywołanym przede wszystkim w temacie debaty.

Słodko-gorzko                                                                                                                                                   Pani Prezes wskazała też, że chyba już najwyższy czas na budowanie kultury prawnej w tym trójkącie. A przede wszystkim na linii Architekt ←→ Urzędnik oraz na uświadamianie Inwestorowi jeśli coś jest źle. Odczytuję to stwierdzenie jako budzenie świadomości złożoności procesu budowlanego w warstwie prawnej, architektoniczno-budowlanej, formalnej i społecznej przede wszystkim wśród początkujących Inwestorów. Pomimo że jak sama przyznała posłodziła Architektom, to jest to raczej wypowiedź bez pokrycia w rzeczywistości. Niestety.

A jednak Wrocław nie jest częścią Polski                                                                                 Przekonałem się również, że Wrocław nie jest częścią Polski. We Wrocławiu działa zapomniana funkcja Architekta Miejskiego w osobie zaproszonego na debatę Pana Piotra Fokczyńskiego. W tym kontekście Poznań i Lublin też nie są częściami Polski. 🙂 Pan P. Fokczyński zwrócił uwagę na fakt, że jeśli chcemy w relacjach Inwestor-Architekt-Urzędnik osiągnąć sukces, to konieczne jest współdziałanie tych trzech elementów, a nie konflikt jak to niejednokrotnie ma miejsce w codziennej pracy. Wskazał też na to, że od zmiany prawa przestrzeń publiczna nie będzie lepsza. Prawo to tylko narzędzie.

Pan Fokczyński wspomniał o pewnym zabiegu jaki zastosowano we Wrocławiu w przypadku nowo projektowanej dzielnicy Nowe Żerniki, gdzie to architekci, a nie planiści opracowywali zapisy Planu Miejscowego i mogli się przekonać jakie pułapki zastawili sami na siebie. Mam nadzieję, że kiedyś ten ważny materiał, który powstaje przy okazji projektowania i realizacji tej dzielnicy zostanie szerzej zaprezentowany (np. w formie obszernej publikacji), ponieważ mógłby pokazać słabe punkty systemu, bo nie wierzę w ich eliminację jeszcze przez wiele lat.

W przypadku Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) to co widzimy i czytamy jest końcowym efektem pracy  (chyba tylko) planistów. W przypadku Polski uwagi do planu zgłasza zapewne ułamek promila mieszkańców danej gminy. Znam to z własnego wsiowego podwórka. To źle, bo MPZP jest wyrazem tożsamości danej gminy, a przede wszystkim jej mieszkańców i mieszkańcy powinni rozliczać wykonawców ich woli, czyli urzędników. Życzeniem p. Fokczyńskiego byłoby to, żeby projekt sprawdzać tylko pod względem zgodności z MPZP, a resztę pozostawić profesjonalistom. To układ modelowy, doskonały, więc jest do czego dążyć.

WZiZT jest cool?                                                                                                                                                  No może nie do końca, ale swoim pozytywnym nastawieniem do owego „powszechnego wyjątku” podzielił się Pan Zbigniew Maćków. Chodzi tu o już wyżej wymieniony aspekt współpracy. Zdaniem głównego projektanta Pracowni Projektowej Maćków część najlepszych projektów powstało w oparciu o WZiZT, bo jest to swego rodzaju garnitur szyty na miarę. Okazało się, że spotkało się to z niezrozumieniem niektórych osób na sali.

Wskazano też na to, że dobrze zaprojektowana architektura (przestrzeń) buduje wizerunek i dobrą markę Inwestora. Inwestor może wiele zyskać, ale też i stracić np. gdy budynek będzie knotem a Inwestor nazwie dany obiekt swoim nazwiskiem, nazwą firmy, itd. Od siebie mogę dodać, że w Polsce zyskanie w tej dziedzinie wydaje się o tyle łatwiejsze, że nie ma zbyt wiele konkurencji na tym polu, więc Inwestor w łatwy i trwały sposób się wyróżnić. Po prostu dobrych przykładów jest mało, ale trzeba zaznaczyć, że coraz więcej.

Panowie szanujmy wspomnienia                                                                                                                 Pan Prezes Ryszard Kowalski postulował w swoich ciekawych wypowiedziach o dopuszczenie w procesie legislacyjnym mieszkańców. Wydaje mi się jednak, że powiększenie trójkąta o jeszcze jeden wierzchołek jest nie uzasadnione. Mamy przecież dziś mechanizmy kontroli poczynań urzędów przez mieszkańców, ale z doświadczenia wiem, że mieszkańcy z tego nie korzystają. W swojej gminie byłem jednym z nielicznych, który pofatygował się do wyłożonego projektu Planu Miejscowego, pomimo ogłoszeń na wiosce i w obu przybytkach wyznaniowych. Zainteresowanie przestrzenią w wymiarze wykraczającym poza własny ogródek jest żadne i wmawianie Polakom jaki to odnieśli sukces przez 20 ostatnich lat budując społeczeństwo obywatelskie jest po prostu kłamstwem. R.B. Ma więcej na ten temat do powiedzenia i zapewne ujmie to gdzieś w swoich wpisach na blogu. Później taki Polak budzi się z ręką w nocniku, kiedy puka do niego listonosz z zawiadomieniem o wszczęciu postępowania dotyczącego inwestycji, która ma powstać tuż za jego płotem. I zaczyna się polskie piekiełko.

Trójkąt A-I-U (autor: P. Loska)

Drugą kwestią podjętą przez Pana Prezesa Kowalskiego to poszanowanie dla urbanistyki z czasów PRL. Zgadzam się z tym postulatem, bo mieszkałem przez większość swojego życia w miejscu, które ktoś zaprojektował w sposób spójny i jednorodny właśnie w owym czasie, kiedy podstawowym kolorem był czerwony. Jednak nie umniejsza to osiągnięć projektantów i wykonawców, którzy zamysły projektantów realizowali.

Trudno przekazać gorączkę dyskusji jaka ujawniała się w wypowiedziach z sali, ale mimo wszystko nie była to jatka, tylko wymiana zdań ludzi reprezentujący naprawdę wysoki poziom kultury i wiedzy praktycznej. Odniosłem jednak wrażenie, że i tak nikt ich nie wysłucha. 😦

Wnioski w biegu                                                                                                                                  Wybiegając z sali na następne spotkanie wierzyłem, że wiem więcej. Tak jest i teraz. Moje postrzeganie uczestników procesu budowlanego trochę się zmieniło. Co do polityków utwierdziłem się w moich przekonaniach. Ci z publiczności, którzy pofatygowali się na prelekcję dotyczącą zmian w Warunkach Technicznych wiedzą, że zmiany w Prawie Budowlanym, a właściwie jego likwidacja i zastąpienie nowym rewolucyjnym dokumentem w postaci Kodeksu Budowlanego przestrzeni nie uzdrowi. Tym bardziej, że o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem rządzących i komisji kodyfikacyjnej dokument ów nie będzie rewelacyjny. Czarno to widzę i spodziewam się kolejnego centralnie wysmażonego knota przygotowanego przez ciało, w którym pomylono kompetencje, ponieważ architekci i inżynierowie są w tej komisji w zdecydowanej mniejszości. Na siedemnastu członków komisji, jedenastu z nich to prawnicy, a architektów jest dwóch (w tym jeden to Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Transportu Budownictwa i Gospodarki Morskiej – Pan Janusz Żbik).

Ważnych kwestii było wiele, ale najbardziej utkwiła mi jedna. To wypowiedziane ustami Pana Kobylańskiego i podchwycone później przez Pana Zbigniewa Wojciecha Okońskiego stwierdzenie, że architektura nie jest czymś ulotnym jak np. utwór muzyczny, ale to coś co pozostaje. Dlatego uważam, że tym bardziej powinniśmy dbać o jakość architektury, przestrzeni publicznych i w ogóle przestrzeni jako takiej, bo być może świadomość obywateli „cudownej krainy” rośnie w kwestii ochrony, jakości i kształtowania przestrzeni, ale jakoś moje zaszklone ślepia tego nie dostrzegły.

Podziękowania                                                                                                                                            Budmie 2013 na pewno zyska ona szczególne miejsce w mojej pamięci, a choćby z tego powodu, że jest moją pierwszą Budmą. Jednak całe przedsięwzięcie wyglądałoby inaczej, gdyby nie zaproszenie Świętokrzyskiej Okręgowej Izby Architektów oraz jeszcze kilku życzliwych osób (pozdrowienia dla wiary z Rogalinka).

P.L.

Dyskutowali:

– Architekci IARP:
Paweł Kobylański – wiceprezes ds. zewnętrznych Krajowej Rady IARP, wiceprezes ds. zagranicznych SARP
Stanisław  Łapieński-Piechota – przewodniczący PdOIA RP i członek SARP
Zbigniew  Maćków – Przewodniczący Rady DOIA RP, członek SARP
Ryszard  Comber – przewodniczący POOIA RP, członek SARP

– Inwestorzy:
Dagmara Nickel – Prezes Zarządu Nickel Development
Paweł Bugajny – Prezes Zarządu Trust S.A.
Zbigniew Wojciech Okoński – Prezes Zarządu Robyg S.A., Prezes Zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD)

– Urzędnicy
Piotr Fokczyński – Architekt Miasta Wrocławia, członek DOIA RP
Mirosław Hagemejer – Architekt Miasta Lublina, członek LOIA RP
Andrzej Nowak – Architekt Miasta Poznania, członek SARP, członek WOIA RP
Wiesław Bielawski – Wiceprezydent Gdańska, członek POOIA RP

– Moderator
Marek Czuryło – członek WOIA RP, członek SARP

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.