Budma 2013 cz. 2

W biegu

Pędząc z debaty dotyczącej jakości przestrzeni publicznej na prelekcję pt. Najnowsze zmiany przepisów budowlanych, zastanawiałem się ile straciłem. Na szczęście prelekcję podzielono na dwie części i wszedłem tuż pod koniec części mówiącej o tym: Jak wprowadzać do obrotu i udostępniać na polskim rynku wyroby budowlane po 1 lipca 2013. Mnie interesowała druga część , która poruszała Zmiany w ustawie Prawo budowlane i przepisach wykonawczych w 2012 r. i planowane w roku 2013.

Repetitio est mater studiorum*                                                                                                               Dobrze jest przypomnieć i utrwalić wiadomości, które pomimo że ogólnie znane, mogą utkwić w głowie z powodu formy przekazu (wykład, dyskusja) niż gdyby tylko czytać suchy tekst. A niestety nasi ustawodawcy nas nie rozpieszczają i robią z nas… prawników, bo co rusz jakiś wielce oświecony wpada na pomysł ulepszania świata poprzez produkcję (czasem) kompletnie bezsensownych i bezmyślnych przepisów. Rzecz jasna mało kogo to obchodzi oprócz wąskiego grona zaatakowanych przez wszystkowiedzących z Centrali.

Norma normie nie równa                                                                                                                                Pani Dyrektor Fundacji Wszechnicy Budowlanej Mariola Berdysz wskazała na jedną interesującą kwestię w kontekście zmian ustawy Prawo Budowlane. Sprawa dotyczy normy powierzchniowej, ale tez i każdej normy. Otóż być może nie wszyscy wiedzą (przyznaję się bez bicia, że ja nie wiedziałem), ale dopiero zacytowana norma w akcie prawnym (ustawa) staje się prawem. To, że stosowanie norm nie jest obowiązkowe (nie do końca, ale o tym inny razem) świadczy norma PN-ISO 9836:1997 Właściwości użytkowe w budownictwie. Określanie i obliczanie wskaźników powierzchniowych i kubaturowych. Do tej pory architekci bardzo niechętnie stosowali tę normę i osobiście nie znam żadnego architektora, który stosowałby ją przed 27 kwietnia 2012. Wprowadzała ona zamieszanie i nikt nie chciał babrać sobie rączek. I słusznie. Mimo interwencji Izby Architektów RP z stycznia 2012, „koledzy” z (ponoć przystojnego) Ministerstwa Transportu Budownictwa i Gospodarki Morskiej zrobili kiepskiego psikusa i wprowadzając normę PN-ISO 9836:1997 w wykaz Polskich Norm powołanych w Rozporządzaniu w sprawie szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego. Stało się to trzy miesiące po wspomnianej interwencji IARP(!).

To co jeszcze jest ciekawe wspomnianym Rozporządzaniu i dotyczy spraw powierzchni zawiera się w § 11 ust. 2, gdzie jakiś „geniusz inaczej” wpadł na pomysł, który dostał chyba z kosmosu, żeby namieszać i nie udzielić żadnych wyjaśnień skąd co wynika. Na prelekcji dowiedziałem się, że ktoś chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i nie widzę w tym nic złego. Kłopot pojawił się w przepisie na te pieczenie, ponieważ można odnieść wrażenie, że istnieje swego rodzaju dowolność i pole do interpretacji, którą normę powierzchniową należy stosować. Czy stosować starą PN-B-02365:1970 Powierzchnie budynków – Podział, określenia i zasady obmiaru (§ 11 ust. 2 a), czy nową PN-ISO 9836:1997 Właściwości użytkowe w budownictwie. Określanie i obliczanie wskaźników powierzchniowych i kubaturowych (§ 11 ust. 2 b)?

Otóż PN-B-02365:1970 (stara) jest stosowana w przypadku, gdy w grę wchodzi Ustawa z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Natomiast jeśli przyjdzie nam projektować obiekt nowy, gdzie w grę wchodzi ustawa Prawo Budowlane i Warunki Techniczne, to wtedy nie ma siły – trzeba stosować nowy bubel.

I konia z rzędem temu Inwestorowi, który zatrybi cóż architektorek mu plecie.

Przewaga starej normy to jej czytelność. Miała ona jeszcze tę zaletę, że każdy laik nie związany z branżą budowlaną po jej przeczytaniu mógł powiedzieć w kilku zdaniach (a może nawet w jednym) jak zmierzyć swoje mieszkanie, lokal, dom. To było za proste, więc w ramach brukselskiego owczego pędu przyjęliśmy bubel, który namiesza. Nawet już miesza, ponieważ uwagi IARP ktoś w Centrali wyrzucił na makulaturę (podobno) ratując w ten sposób lasy deszczowe w Amazonii. #mzf

Kodeks Budowlany, czyli koścista ręka czasu chwyta za gardło Komisję Kodyfikacyjną    Postawa wobec Kodeksu Budowlanego, który zastąpi ustawę Prawo Budowlane w trakcie prelekcji była raczej pozytywna. Przedstawiano ów nowy akt w bardzo pozytywnym świetle głównego założenia, które mu przyświeca uporządkowanie całego chaosu w dziedzinie ładu budowlanego na obszarach takich jak: wnętrze, mieszkanie, lokal, budynki, infrastruktura, plac, ulica, kwartał. Jak widać zakres pracy legislatorów jest ogromny. Biorąc pod uwagę, że zadeklarowany proces nowelizacji ustawy Prawo Budowlane i ustawy o Planowaniu i Zagospodarowaniu Przestrzennym rozpoczął się w 2007 roku obawiam się, że dostaniemy kolejny bubel z powodu presji wyborczej. Scenariusze przebiegu zdarzeń są przynajmniej dwa. Jeden już wymieniłem, a drugi to taki, że „chłopcy peowcy” nie dadzą rady przepchnąć swoimi łapkami Kodeksu i znów cała historia odwlecze się w czasie, bo przecież będą inne ważniejsze tematy na tapecie sejmowej.

Obawy co do jakości nowego aktu prawnego wynikają jeszcze z dwóch rzeczy. (1) Skład Komisji Kodyfikacyjnej, o którym mowa była podczas debaty IARP oraz (2) błędy z przeszłości, które miały miejsce przy opracowywaniu czterech wielkich reform państwa z roku 1997. Założenia zapewne były szczytne i słuszne, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia do dziś. Brak rzetelnej analizy, refleksji i odpowiedniego działania korygującego są nam po prostu obce. Potwierdza to Teza szczegółowa 3 zawarta na stronie IARP, gdzie wyraźnie widać, że chcemy (Komisja Kodyfikacyjna) mówić pełnymi zdaniami nie znając alfabetu.

„Niejednoznaczność systemu powodowana jest także brakiem uporządkowanej bazy definicji podstawowych pojęć urbanistyczno- architektonicznych. Stan ten powoduje daleko posunięty chaos i nieprzewidywalność rozstrzygnięć.”

W części pierwszej mojej relacji z Budmy 2013 wskazałem na słowa p. Piotra Fokczyńskiego, że od zmiany prawa przestrzeń publiczna nie będzie lepsza. Prawo to tylko narzędzie. Patrząc na oba spotkania tego dnia na Budmie mam tylko nadzieję, że przestrzeń publiczna jak i każda inna dzięki wątpliwym zapisom prawnym nie będzie gorsza.

To już jest koniec, nie ma już nic                                                                                                                    Wyprawa na Budmę w roku 2013 to na pewno cenne doświadczenie. Pomimo, że odwiedziłem 3 (słownie: trzy) stoiska przez 3 (słownie: trzy) dni pobytu na targach, to w żadnym wypadku nie mogę poczytać tego czasu jako zmarnowanego. W relacji zawarłem tylko dwa spotkania i to tylko z jednego dnia. A po każdym dniu czacha mi dymiła, ale nie od wypitych trunków, lecz po ośmiogodzinnych sesjach. Sądzę, że nastąpił przerost imprez towarzyszących (prelekcje, wykłady, fora, pokazy, itp.). Po prostu wybór był bardzo trudny, a wydarzenia zazębiały się i można było pójść na następne, tracąc z pierwszego godzinę. To bardzo dużo. Bardzo dużo było też publiczności. Na zdjęciu poniżej sala na ok 500 osób była zapełniona całkowicie i publiczność stała jeszcze pod ścianami. :O

Sala jednej z prelekcji, styczeń 2013 (autor: P. Loska)Mózg pod koniec każdego dnia się lasował i dziękować Bogu za komórki i cyfrówki, bo takiego nagromadzenia wiedzy i w takim szalonym tempie nie wiele osób ogarnie. Wiedza z następnych nieopisanych dni tegorocznej edycji targów znajdzie swoje odzwierciedlenie w innych wpisach, ale to już inna historia.

W przyszłym roku organizatorzy przewidują zmianę formuły, więc znów będzie inaczej, a być może jeszcze lepiej.

P.L.

*) Powtarzanie jest matką wiedzy

– Organizator:                                                                                                                                             Fundacja Wszechnicy Budowlanej

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.