Architekt zderegulowany

Życie pisze różne niewiarygodne i niespodziewane scenariusze. W chwili opracowywania Jarosław Gowin był jeszcze Ministrem Sprawiedliwości, a tu ci taka niespodziewanka i trzeba przeredagować wpis z powodu odwołania ministra przez jednego premiera, który miał być – ponoć, kiedyś, gdzieś, jakoś –  prezydentem. No bywa…

Niedawno podczas kąpieli o_O zakomunikowano mi o kolejnych planach deregulacyjnych jakie szykował nam min. Jarosław (właśnie-już-były-minister) Gowin. Akurat w tym momencie, kiedy słowa odczytywanego artykułu spływały mi do uszu, mydliny spływały mi do ócz, czego konsekwencją były płynące łzy. Postronni mogliby orzec, że artykuł ów strasznie mnie wzruszył. Otóż sprawa wygląda zgoła inaczej.


Pięknie skrojony artykuł w GW z 26 marca 2013 r. [1], wymienia wiele profesji, wśród nich wymienia też architektów. Jako, że jestem ciemny jak tabaka zostałem dość szybko oświecony jak to nam, architektom jest po pierwsze źle, bo czas trwania praktyk jest za długi oraz ile to musimy się nauczyć. I po drugie dobrze w związku z kasą, którą koszą architekci w Polsce. W całej Polsce.

Jak zostać architektem?                                                                                                                                    W części poświęconej tej właśnie kwestii, na wstępie, dowiadujemy się jakie warunki należy spełnić, aby posiadać upragnione numerki, co pozwala na pełnienie samodzielnej funkcji budownictwie. Czytamy m.in. o procedurze zdobywania uprawnień w specjalności architektonicznej do projektowania bez ograniczeń. Z grubsza to się nawet zgadza i trudno mieć tu jakieś zastrzeżenia, ponieważ nie trudno takie informacje zdobyć na podstawie obowiązujących przepisów prawa, które można zdobyć na stronach wszechwiedzących oraz na stronie IARP.

Lekkie zdziwienie w tekście następuje później, gdyż chyba pomieszano kompetencje, ponieważ w części, która miała mówić tylko o architektach poruszane są kwestie techników budowlanych i Inżynierów budownictwa. Niestety przedstawione proponowane ruchy planowane przez Ministerstwo (tak zwanej) Sprawiedliwości nie tyczą branży architektonicznej. Nie przeszkadza mi to bardzo, ale postronnemu czytelnikowi trochę może pomieszać w głowie. Wśród propozycji na „gratulacje” zasługuje pomysł skracania praktyk na budowie. Zachodzi podejrzenie, że nikt z Ministerstwa Sprawiedliwości nie wie nawet jak wygląda w praktyce proces budowlany i jedyne co widzieli to „Polskę w budowie”. Być może w ślepym dążeniu do zrównania kraju postkolonialnego, jakim jest Polska (czyli cudowna kraina lub jak kto woli Meksyk Europy) do poziomu krain „białego człowieka” (kraje starej UE) rozregulujemy w podobny sposób też inne zawody. A deregulacja mająca na celu doprowadzenie do zrównania statystyk z innymi krajami (iks architektów na 1000 mieszkańców) to myślenie… trochę niepoważne, mówiąc subtelnie.

W chwili, gdy rozgorzały pierwsze dyskusje dotyczące deregulacji w naszym periodyku branżowym pojawił się znakomity komentarz do tej sytuacji [2]. Nie ma sensu chyba się nad tematem deregulacji dłużej rozwodzić, ponieważ to tylko kolejna odsłona, za którą stoi raczej dezorientacja. Temat zapewne powróci wielokrotnie i już nie mogę doczekać się kolejnych genialnych pomysłów.

Kasa, czyli to co tygrysy lubią najbardziej.                                                                                                     W omawianym artykule powaliła mnie na łopatki kwestia zarobków architektów. #yay Otóż artykuł ilustrowany jest piękną infografiką z zarobkami profesji w nim wymienionych. Prezentowane dane to podobno średnie miesięczne zarobki architektów w CAŁEJ Polsce (patrz ilustracja poniżej). Pisząc to siedzę w garniaku od Armaniego i popijam sobie Perriera czy jakiś inny badziew dla plebsu w cenie 10 PLN za flaszeczkę, zaś mój kot bawi się koło biurka iphonem 5. A co, stać mnie przy tych mitycznych zarobkach.

Mam spore wątpliwości czy właściwym źródłem informacji o zarobkach architektów powinna być firma, która zajmuje się rekrutacją. O stanie zarobków mogą powiedzieć więcej sami zainteresowani. Moje krótkie rozeznanie w trzech pracowniach oraz wśród znajomych prowadzących swoją praktykę architektoniczną wynika, że jest to strefa marzeń. Strefa marzeń położona jest mniej więcej tam, gdzie leżą jakieś Malediwy lub inne Seszele.

Średnie zarobki

Oczyma wyobraźni widzę już jak młodzi, (ale jeszcze nie) wykształceni z wielkich miast dadzą nabrać się na architektoniczne El Dorado finansowe i już widzę te łzy szczęścia hektolitrami płynące po pierwszym rozczarowaniu ciężką pracą za trochę inne pieniądze.

P.L.

Bibliografia
[1] Bartosz Sendrowicz, Jak się otworzą zawody zamknięte, strona 16, Gazeta Wyborcza z dnia 26 marca 2013, Wydawnictwo Agora SA.
[2] Andrzej Pawlik, Deregulacja. Jawa czy tylko seans spirytyzmu?, Ogólnopolskie Czasopismo Izby Architektów RP Zawód: Architekt.01/2012.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: