Powrót do przeszłości

W drogę

W Gliwicach nie było nas 100 lat. No… może 200. 😀 Powrót do przeszłości miał różne oblicza. Nie dziwnym to jest, bo w końcu czas nie stoi w miejscu. A co widzieliśmy i co słyszeliśmy, wpis ten wszystko Wam opowie.

G-ce

Chyba obaj wiedzieliśmy, że tam wrócimy po latach, ale nikt nie przypuszczał w jakich okolicznościach to będzie. Plan był wyprawy był ustalony… dzień wcześniej. 😀 Wyszedł chaos, którego wspomnieniem były obolałe kolana w dniu następnym. #starośćnieradość

Na początek zaliczylim Forum. Nie dziwnym to, bo przycisnęło nas w trakcie podróży pociągiem z gurangą w dłoni (patrz galeria), więc trzeba było zwiedzić tamtejsze #wc . 

W drodze na spotkanie widzieliśmy cóż się dzieje w mieście, które niegdyś znaliśmy. A zadziało się na ten czas troszkę. Na pierwszy plan po wyjściu z Placu Piastów uderzyła Nas pustka… gdzie chaszcze przed GCH; gdzie Targowisko a Palmiarnia w parku Kościuszki jak na dłoni widoczna … to początki średnicówki biegnącej przez Gliwice (a kiedyś myślałem że to tylko fantazja). Apropos GCH pewne sprawy się nie zmieniły (wielokondygnacyjny narożnik przy ul. Zwycięstwai jak był w remoncie tak dalej w nim pozostaje). Spotkaliśmy się z Anną Gałką współprojektantką fontanny na pl. J. Piłsudskiego. Obiekt zajął drugie miejsce w konkursie Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego 2012 i został zaprojektowany przez MARWIT Sp. z o.o. wg koncepcji (młodej, zdolnej, wykształconej – to prawie jak ja 😛 P.L.) Anny Gałki. Mieliśmy okazję zamienić z nią duuużo więcej niż tylko kilka słów pomiędzy jednym a drugim uruchomieniem fontanny m.in. na temat koncepcji i późniejszych pracach zakończonych realizacją. Okazało się (co nie dziwne), że przy żarze z nieba to miejsce przyciąga ekipę chyba z całych Gliwic, a przede wszystkim dzieci.

Przy okazji zawitalim na naszą Alma Mater. Cóż… tam czas stanął w miejscu. Budynek WAPŚ projektu Tadeusza Teodorowicz-Todorowskiego wygląda z zewnątrz tak jak dniu gdy widziałem go po raz ostatni wypalając cygaro po skończonej misji ukończenia studiów, popijając co nieco najlepszym ówcześnie bronkiem. #tyskie

Cygaro mieliśmy plan wypalić na stadionie bodajrze XXXlecia a okazja zacna także była… i tu niespodzianka… znów się dzieje… stadionu nie ma a miejsce po nim mogliśmy podziwiać z za płotu budowlanego … budowa hali „Podium” w toku… 

Nic nie jest wieczne na tym łez padole. Knajpy na ul. Pszczyńskiej (np. CD Pub) częściowo pozamykane lub z lekka zmodyfikowanymi nazwami (np. dawna knajpa U sąsiada).

Ale ale… na Pszczyńskiej także się zadziało… stołówka (o jak się tam bawiło na zacnych Balach Architektów – jak wiadomo w klimatach przeróżnych)… dostała nową twarz i dodatkową funkcję… miły pan z ochrony pozwolił skorzystać i rzucić okiem na WC (szklane drzwi do części kabin pisuarów – wcale ciekawe rozwiązanie).

Zachodząc w ul. Mikołowską mogliśmy przekonać się jak trzymają się budynki postawione przez naszych dawnych nauczycieli akademickich. Nowe realizacje w tamtym rejonie potwierdzają klasę projektantów.

Zaliczyliśmy Rynek gdzie także się działo … nowa posadzka na tafli rynku a także w uliczkach dochodzących (w niektórych jeszcze w toku prac)… i tutaj kulturalnie pożegnaliśmy Annę. Żelaznym punktem – niezależnie od wersji chaotycznego planu – był kultowy lokal Roma. W końcu wszystkie drogi tam prowadzą. Podążając w jego kierunku zaliczyliśmy jeszcze sentymentalne przejście uliczkami przy rynku PA Nova (pierwsze szlify w naszym fachu) i tuż obok kościół Wszystkich Świętych z neogotycką wierzą. Doszliśmy na do Romy I tu nas kompletnie zamurowało żeby nie rzec zabetonowało, gdyż lokal został zamknięty. Z wywieszki na drzwiach wynikało, że czasowo, ale stan pomieszczeń mówił coś bardziej przerażającego dla nas: w tył zwrot chłopaki i marsz do innego lokalu.

Zasmucił nas widok czystej ulicy Wolności tzn brak torów tramwajowych… ten transport komunikacji publicznej nadawał swoisty klimat miasta i głównej ulicy… prawdopodobnie z powodów ekonomicznych zostały zastąpione autobusami… hmmmm ta ekonomia.

Przed wypadem chyba czuliśmy, że miasto się zmieniło w różnych miejscach. Jest to raczej progres i (przynajmniej dla mnie) dość pozytywny.


Instagram     Instagram

     P.L.     +      R.B.

Podziękowania                                                                                                                                                   Dla Anny za towarzycho i poświęcenie czasu, którego zawsze jest mało.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: