Plac Baczyńskiego

Plac Baczyńskiego, kwiecień 2012 (autor: Piotr Loska)Jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B

Osiedle B jest drugim w kolejności powstawania od momentu, kiedy Uchwałą Prezydium Rządu z dnia 4 października 1950 zadecydowano o rozbudowie miasta Tychy. Osiedle B zaprojektowano w roku 1952 i zrealizowano w roku 1956. Ma ono swój unikatowy charakter poprzez dbałość projektantów (autorzy: H. Adamczewska, Z. Łuszczyński, K. Wejchert, B. Zwoliński) o wydobycie małomiasteczkowego klimatu. Tym zabiegiem osiągnięto płynne przejście pomiędzy starym miasteczkiem Tychy z Rynkiem, kościołem i innymi głównymi obiektami tworzącymi dawne centrum, a nowo wznoszonymi obiektami, które tworzą oprawę dla tego co zastane. Dziś widać założenia tego świadomego zabiegu kreolizacji (mieszania) chyba lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Powstały konglomerat przez lata stał się homogeniczny i wrósł w świadomość mieszkańców.

Powroty
Wracam po trochę ponad dwóch latach do tematu Placu Baczyńskiego w Tychach. Ostatnio przy każdej wizycie w Tychach ląduję na jego nowej płycie. Jest to pouczające doświadczenie z co najmniej dwóch powodów. Pierwszy to ten, że widać jak funkcjonuje ta Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Ślaskiego 2010 w różnych porach roku. Drugi to możliwość zaobserwowania jego działania w momencie próby zaktywizowania tego rejonu miasta, który przez lata był zapomniany, a niedawno zyskał trochę blasku. Powstaje pytanie na ile ten blask jest wynikiem generowania ruchu, wydarzeń w ramach samego osiedla B, a na ile jest to działanie władz samorządowych, które szukają jakiegoś punktu zaczepienia dla integracji mieszkańców?
Dodatkowym motywem zainteresowania placem jest artykuł [1] jaki onegdaj popełniłem na jego temat. Obserwacja tego miejsca na przestrzeni lat pozwala uporządkować nasze myślenie o mieście, w którym spędziliśMy sporą część naszego życia.

Nasza mapa miasta
W układzie miasta, który od dziecka mam w głowie, północna część Tychów zawsze wydawała mi się „bogatsza”. Chodzi mi przede wszystkim o miejsca, gdzie bardzo dobrze się czułem. Działo się tak m.in. dlatego, że człowiek dobrze się czuje i odnajduje w  osiedlach o strukturze przywodzącej na myśl tradycyjną tkankę miejską. Osiedla znajdujące się w północnej części miasta (A, B, C, E), gdzie skupiamy się wokół placu (agory) i uczestniczymy w korzystaniu zadanych przez projektantów kierunków dróg pieszych, są tymi osiedlami wyzwalającymi poszukiwania miejsc skupisk ludzi. W drodze do tych miejsc już zachodzą interakcje i są one dopełnieniem bodźców jakich możemy zaznać w ukształtowanym lokalnym centrum. [2, s. 88] Te lokalne centra to place osiedlowe. Osiedla z okresów późniejszych powstawania miasta zostały pozbawione tego ważnego elementu integracji mieszkańców. Wyjątek stanowi tu osiedle K, ale o tym w innym wpisie.

Cenne interakcje
Być może nie zdajemy sobie sprawy, jak te nawet najprostsze interakcje wpływają na poprawę jakości życia mieszkańców [2], które generuje m.in. fontanna, tak przez niektórych i jeszcze do niedawna przeze mnie krytykowana. Jednak to ona wyzwala życie w miesiącach letnich i jest tym elementem, który sprawia, że pojawia się życie między budynkami. Podobną funkcję pełni fontanna na Rynku. To dzieci sprawiają, że pojawia się ruch i pewne „rozedrganie” witalne. Również pomniki w formie jakie znamy dotychczas odpowiadają za interakcje zakresie czasowym. Interakcje miedzy takimi elementami zwykle mają miejsce raz lub, w porywach, kilka razy do roku. Wiele osób ma sentyment do pomnika Adama Mickiewicza w Krakowie, a to właśnie dzięki interakcjom, jakie zachodzą na krakowskim Rynku np. przy składaniu kwiatów przez krakowskie kwiaciarki. W zimie do takich właśnie miejsc, przez krótkie chwile i przy sprzyjającej pogodzie ściągają rodziny z dziećmi, ale tylko w przypadku, gdy znajduje się tam coś ciekawego np. jest jarmark świąteczny lub stoi choinka. Tak też dzieje się na Baczyńskim. I dobrze.
Dziś to co przyciąga na Baczyńskiego i sprawia, że to miejsce żyje, to ciekawość i obserwacja tego co mamy przed sobą. To są najprostsze interakcje bez których rozwój jakiegokolwiek miejsca jest niemożliwy.

Wyposażenie – meble salonu
Na Placu Baczyńskiego wyposażenie stoi na przyzwoitym poziomie jak na polskie warunki w I poł. XXI w. i jeśli sami mieszkańcy nie zdegradują tego wyposażenia, to posłuży im wiele lat, będąc poddawane tylko cyklicznym przeglądom i drobnym pracom konserwacyjnym. Podejrzewam, że swoją prostotą pozwolą na takie zarządzanie ich konserwacją, że nie będą straszyć jak odrapane (mimo, że dizajnerskie) wyposażenie ul. Mariackiej w Katowicach.

Plac Baczyńskiego
W poprzednich dwóch dekadach teren osiedli A, B, C najbardziej chyba spośród tyskich osiedli odczuł osamotnienie i zaniedbanie przez kolejne władze samorządowe. Przestrzenie podupadły, punkty usługowe i handlowe przeniosły się w inne miejsca i obiekty, w których były one zlokalizowane zaczęły chylić się ku degradacji. Nowe centra handlowe (CH Baron i Senator, Allkauf vel Hypernova vel Real i później Tesco) zadziałały na tkankę pierwszych osiedli jak odkurzacz wysysający życie z przestrzeni publicznych. Klienci pochowali się pod dachy wielkich przestrzeni komunikacyjnych centrów handlowych, co jest rzeczą normalną. Nikt nie lubi jak mu deszcz kapie na głowę a zatrzymuje się… wiadomo gdzie. 🙂
Wydaje się, że działanie samorządu w ostatnich latach w rejonie osiedla B jest być może, zorientowaniem nie w kierunku komercji i usług podstawowych, ale stworzeniem w zastanej przestrzeni centrum kulturalnego. Wydaje się, że jest to działanie bardzo pozytywne, ale poniewczasie. Przez wiele lat miasto nie zauważało, że w dość niedalekiej odległości od siebie ma kino i teatr, które stanowić powinny silne ośrodki kulturotwórcze. Za takimi ośrodkami odpowiednio zarządzanymi pojawia się zawsze ciąg inicjatyw komercyjnych i niekomercyjnych, które ożywiają przestrzeń. Przez kulturę można zmienić sposób myślenia, ale też i podnieść jakość życia obywateli oraz można podnieść jakość zapominanej przestrzeni z ogromnym potencjałem, o wiele większym niż na pozostałych, później realizowanych osiedlach. Edukacja i propagowanie pewnych idei to sposób nie nowy. To propozycja włoskiego komunisty Antonio Gramsci („Kultura, głupcy! Przede wszystkim musimy opanować kulturę, tylko przez kulturę zmienimy cały świat”).
Przestrzeń Placu Baczyńskiego to niezwykle cenna przestrzeń publiczna, gdzie mikro-inicjatywy np. w postaci takich barwnych postaci jak uliczni malarze i grajkowie itp., mają szanse zaistnieć bez formalności jakie muszą spełnić w przestrzeniach pseudo-publicznych jakimi są centra handlowe i ich namiastki ulic i placów.
Należy też zwrócić uwagę na niezmiernie pozytywny element, który zmienił diametralnie jakość tej przestrzeni: wyprowadzenie z niej ruchu samochodowego. Nie zniknął on jednak w pełni, gdyż na krawędziach placu znajdują się miejsca parkingowe. Ruch ten ma jednak tylko charakter szczątkowy, a miejsca te wykorzystywane są jako niezbędna baza konieczna do zorganizowania imprez masowych, których jest tu co nie miara. To właśnie ta różnorodność wywołana przez włodarzy miasta powoduje, że moje postrzeganie tego miejsca jest więcej niż pozytywne. To te imprezy rodzinne i inne z kalendarza imprez realizowanego konsekwentnie któryś z kolei rok przyciągają mieszkańców w to onegdaj zapomniane miejsce.

Plac Baczyńskiego zaprasza do odwiedzin nie tylko z tego powodu, że wymieniono jego nawierzchnię i wyremontowano budynki zlokalizowane wokół niego – być może czasem z brakiem poszanowania dla pierwotnej formy i dekoracji (mozaiki) – ale dlatego, że projektanci modernizacji przekazali narzędzie do polepszenia jakości życia. Uwzględniono klimat małomiasteczkowy jaki pierwotni projektanci (1) mieli na uwadze i który z biegiem lat ulegał systematycznej degradacji. Teraz plac został odkryty na nowo. Błędem byłoby sądzić, że tak pozostanie na zawsze. Jeśli ta lub inna dzielnica znów będzie zapomniana, porzucona i pozostawiona na pastwę wandali i nieubłaganego czasu to popadnie w degradację szybciej niż nam się wydaje. Małomiasteczkowy klimat ma jeszcze tę zaletę, że pozwala na poznanie ludzi nie tylko poprzez codzienne powiedzenie sobie zdawkowego „Dzień dobry”. Pozwala na uwolnienie inicjatyw lokalnych na poziomie bloku, placu, dzielnicy i w końcu miasta, które chce być postrzegane jako „dobre miejsce”.

P.L.

Serdecznie dziękujemy portalowi www.staretychy.pl/ za udostępnienie możliwości korzystania z zasobów kolekcji pocztówek.

Bibliografia
[1] Piotr Loska, Pomnik na Placu Baczyńskiego w Tychach, Kwartalnik Archivolta 2(46)/2010 kwiecień-czerwiec 2010, Wydawnictwo Archivolta,
[2] Jan Gehl, Życie miedzy budynkami. Użytkowanie przestrzeni publicznych., Wydawnictwo RAM, Kraków 2009,
[3] Kazimierz Wejchert, Elementy kompozycji urbanistycznej, Arkady, Warszawa 1984,
[4] Hanna Adamczewska-Wejchert, Regina Zadrożna, Tychy w architekturze XXX-lecia, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Tyskiej, Tychy 1985 (?).

Odnośniki
(1) Autorzy Placu Baczyńskiego (dawniej Placu Bieruta) na podstawie [4]: arch. arch. H. Adamczewska i K. Wejchert,
Projekt fontanny: S. Niemczyk,
Zagospodarowanie podłogi placu: arch. arch. M. Dziekoński, M. Keller,
Mała architektura: arch. arch. K. Kierczyńska, V. Pniewska,
Północna pierzeja placu (z dawnym kinem Andromeda): arch. arch. H. Borowy, J. Dąbrowski,
Południowa pierzeja placu: arch. arch. J. Czyż, K. Mikucka, A. Skopiński, K. Wjechert i kolorystyka elewacji: arch. arch. K. Kierczyńska, V. Pniewska.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: