Anegdoty z roboty :D (cz. 2)

Pod koniec ubiegłego roku znana mi bardzo dobrze pani architekt, musiała uzgodnić projekt u rzeczoznawczy do spraw ochrony przeciwpożarowej. Podczas tego spotkania, mimo woli, była świadkiem rozmowy telefonicznej owego rzeczoznawcy popularnie zwanego strażakiem. 

Dialog miał mniej więcej taki przebieg.

Strażak (S): – … Musi Pan przyjść do mnie z architektem i dokumentacją, żeby można zorientować się jak blisko obiekt będzie od granicy działki. W niekorzystnym dla Pana przypadku konieczne będzie uzyskanie odstępstwa z Generalnego Urzędu Nadzoru Budowlanego (GUNB). Należy wtedy złożyć wniosek z uzasadnieniem i opisem obecnej sytuacji na działce ze wskazaniem obiektu na mapie. Proszę się również liczyć z dość odległym terminem uzyskania odstępstwa. To może potrwać nawet 6 miesięcy.

Inwestor (I): – A czy Pan by mi tego nie zrobi?

S: – Wie Pan, jestem strażakiem, a nie architektem.

I: – A co? Nie może Pan narysować prostokąta na mapie?

S: – Od projektowania i rysowania są architekci. Natomiast ja jestem od uzgodnienia ich pracy pod względem ochrony przeciwpożarowej i nie jestem kreślarzem.

Strażak zakończył połączenie telefoniczne i pyta panią architekt, która była świadkiem tej rozmowy:

S: – Z czego architekci będą żyli, jeśli co chwilę odbieram takie telefony i prawie za każdym razem słyszę oburzenie po drugiej stronie słuchawki.

Wnioski z tego zdarzenia są co najmniej dwa, a sami zapewne znajdziecie jeszcze kilka. Pierwszy to taki, że Polacy nie mają wiedzy na temat zasad obowiązujących w procesie budowlanym i widzą w tym tylko zbędną papierologię, a drugi streszcza się krótko i brutalnie w haśle na chj mi architekt. 

P.L.

P.S. 2020: więcej o zasadności trwania zawodu znajdziecie tutaj.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: