Piasek w oczach

„Ostatnia niedziela” na Twitterze rozpętała się burza w związku z – jakby nie spojrzeć – ciekawą realizacją w miejscowości „dajmy na to N”. Niektórzy spoglądając na ekrany musieli sięgnąć do apteczki po melisę inni mieli potrzebę zaaplikowania sobie maści na końcowy odcinek przewodu pokarmowego, a ja poczułem szczypanie oczu, ale po kolei…

Poranek przywitał mnie ćwierknięciem pana redaktora Stanisława Janeckiego. Pozwoliłem sobie w humorystycznym stylu odnieść do tego wpisu. Nie był to jednak wyraz infantylizmu. Oj nie. Znam bowiem kulisy powstawania podobnych inwestycji, aż za dobrze. Wyrywanie włosów i rozdzieranie szat nie ma sensu na tym etapie inwestycji, więc lepiej przyjąć je na chłodno – choć łatwe to nie jest.

Współpracuję z zespołem normalnych ludzi w konfrontacji z przedsięwzięciami mogącymi zawsze znacząco oddziaływać na środowisko wg Ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Finał jednej z tych spraw będzie za ok. dwa tygodnie. Mogę powiedzieć, że naszym sukcesem jest zatrzymanie postępowania – jak znam życie, to tylko na jakiś czas – dla dużej inwestycji (ok. 20 tyś. m kw.) na drodze prawnej, której podłożem były zapisy z Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, wyżej wspomnianej już ustawy oraz… pomoc inwestora. 😀 #lol

Widziałem różne etapy postępowań i różne postawy stron w tych postępowaniach. Generalnie – bo to takie łatwe – postawy urzędników znających prawo, a działających przeciw niemu i przeciw obywatelowi określę krótko i subtelnie jako podłość. Jednak czy to ich wina, że tacy są? Nie chcę się rozwlekać, więc nie wchodząc w szczegóły można śmiało powiedzieć, że my – obywatele – sami ich do tego ośmieliliśmy i przyzwyczailiśmy. Sami ich wybieramy co 4 lata (co 5 lat), sami nie wystawiamy kandydatów ze swojego środowiska i później „nie ma na kogo głosować”

Poniżej przedstawiam czystą, baaardzo skrótową spekulację opartą na moich doświadczeniach jak tego typu przedsięwzięcia mogą dochodzić do skutku. Rola urzędników (nie wszystkich, ale sporej ich części) cechuje arogancja, nieomylność i bezkarność. Widać to wyraźnie w pismach, bo przy rozmowach twarzą w twarz postawy wyraźnie łagodnieją, zwłaszcza przy dobrze przygotowanej merytorycznie stronie, która dochodzi swoich praw w granicach obowiązujących przepisów prawa.

Właśnie. W moim scenariuszu przedstawionym na diagramie poniżej, pojawiają się lokalni mieszkańcy, bo w świetle prawa są podmiotem, a zwykle sami stawiają się w roli przedmiotów. Maja możliwości prawne na wielu etapach postępowania, ale nie korzystają z nich, obwiniając później za wszystkie krzywdy wszystkich tylko nie siebie. Zaczyna się od zajrzenia na stronę Biuletynu Informacji Publicznej swojej gminy. #dealwithit

Moim zdaniem, przy normalnym zainteresowaniu mieszkańców serwery, na których zamieszczone są BIP-y powinny być czerwone i z wielgachnymi radiatorami odprowadzającymi ciepło. Zwłaszcza w weekend, kiedy przeciętny zjadacz chleba może spokojnie przy kawie poświęcić 30 min. na to, żeby się przekonać czy ktoś nie robi mu jakiegoś zamachu na jego nieruchomość i dalej na zdrowie i życie mieszkańców ulicy, dzielnicy, miasta.

Tak się nie dzieje i pozostaje potem tylko lament i ewentualne czekanie na cud, który nie przyjdzie (i to na 100%) i do wyjaśnienia sprawy, którą – być może – można by ukręcić na niższym szczeblu lokalnym potrzeba angażować CBA. W przypadku złamania procedur administracyjnych sprawy skończą się w NSA.

BUDA NA ŚRODKU STAWU Z REZERWATEM PRZYRODY

Jeden ze scenariuszy dla hipotetycznej inwestycji „w mieście dajmy na to N”.

Przedstawiony w formie graficznej bardzo skrótowy scenariusz (jeden z możliwych) wymaga kilku krótkich wyjaśnień. Kolorem żółtym zaznaczono strony w postępowaniu. Specyficzną stroną jest tu architekt, który może reprezentować inwestora. Kolorem białym zaznaczono wnioski, decyzje, projekty, czyli efekt pracy stron. Niebieskie linie przerywane to normalne działania organów. Natomiast szare linie przerywane (z oznaczeniem S1 i S2) są domniemanymi i niepotwierdzonymi rozmowami, jakie mogą mieć miejsce przy takich inwestycjach, o których trudno się dowiedzieć chyba, że… mieszka się na wsi. 😀 #WsiowePloty Kolorem czerwonym pokazano możliwe działania mieszkańców (M) w granicach prawa.

Kończąc ten chaotyczny wpis radzę wszystkim, żeby zainteresowali się tym co dzieje się w ich najbliższej okolicy. Z moich doświadczeń wynika też to, że łatwiej pod względem finansowym, jest działać wspólnie robiąc konieczne zrzutki na usługi prawnicze. Bardzo pomaga założenie stowarzyszenia. Może to być stowarzyszenie zwykłe. Uniesienie samemu tego ciężaru, jak w przypadku jednej z rodzin, o których wspomniałem nie jest łatwe.

W takich przypadkach trudno też liczyć – moim zdaniem – na pomoc tzw. miejskich aktywistów. Często może być tak, że np. ich pląsy w lokalnym centrum handlowym mają służyć tylko temu, żeby pojawić się w lokalnym periodyku i mają na celu wmawiać mieszkańcom oraz innym obserwatorom, jak to w ten właśnie sposób walczymy o poprawę jakości powietrza na Śląsku i uwalniamy o powietrze od smogu. #orly #seemslegit

Drogi czytelniku, wiedząc już o tym, że „ogólnie mówiąc life is brutal” nie pozostaje Ci nic innego jak otworzyć przeglądarkę i znaleźć Biuletyn Informacji Publicznej swojej wioski, mieściny, miasta, metropolii i kontrolowanie tego co Twoi wybrańcy gotują Twojemu otoczeniu i Tobie.

P.L.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: